» Rejestracja » Logowanie  
Klub Saturator - październik 2008
dodal: misiek

Nazwa imprezy:
Data imprezy:
Lokalizacja: Klub Saturator, ul. 11 Listopada 22 Warszawa
Cena biletu:



Polecamy imprezy październikowe z warszawskim klubie Saturator.


1.10.(sroda)
SNOWMAN
/indie/rock/alternative/koncert/Poznań


Zanim przekonali świat, że muszą zagrać przed Archive; zanim przekonali Francuzów, że język angielski jest ok. i że pomogą rozgrzać publiczność przed Yann’em Tiersenem; no i zanim poznali zespół legendę i zagrali z nim jednego wieczoru – Karate, losy Zespołu przebiegały trajektoriami piłeczki pingpongowej. A leciało to tak: …Berlin – Poznań – Wrocław – Łódź – Berlin – Poznań – Warszawa – Trójmiasto – Paryż – Zakopane… Absolutnym początkiem Zespołu jest cudowny środek lata 2002 roku, zielony ogród, wielki ekran w kształcie nieba.. Nazwę stworzyła fizyka – gra świateł, gdy dzień przełamywał noc na swetrze, nie wiedzieć jak uformowało nazwę snowzone. Ten wytrych słowotwórczy, słowo klucz nadało kierunek.

Była więc nazwa, kierunek muzyczny i obrazy ruchome zwane visual oraz wokal, gitara, instrumenty klawiszowe. Podczas pierwszej sesji nagraniowej z już uformowanym SNOWMAN’em zarejestrowali pierwsze w swoim dorobku kawałki: „Compalin”, „Sleepy Lights” oraz „Caratea” – sztandarowy koncertowy numer doceniony najbardziej przez grono miłośników muzyki śnieżnych ludzi. Równolegle z tymi wydarzeniami wokalista Zespołu Michał poznał się z reżyserem/aktorem/scenarzystą – Wojtkiem Wińskim (Teatr Usta Usta) z tej znajomości wyniknęło wiele godzin muzyki, która w większości wykorzystana została do spektakli, które reżyserował Wojtek (‘Driver”, „Cadillac”, „Ambasada”…). Do tego czasu byli u siebie – w Poznaniu. Wszędzie blisko, mnóstwo ludzi, którzy chcieli Ich słuchać… Nagle jeden telefon, drugi, trzeci – propozycja koncertu w Łodzi, we Wrocławiu, nad morzem, w stolicy itd. Tak SNOWMAN zaczęli zwiedzać polskie kluby muzyczne i nie muzyczne…To był czas... czasem 3 osoby na koncercie czasem 200…Przekroczyli 100 koncertów, co jak na zespół, który mógł sobie pozwolić na grę tylko w weekendy było ładnym wynikiem.

Od samego początku muzyce SNOWMAN towarzyszył obraz, a ich koncertom - wizualizacje Kluczowym i mocnym momentem w życiu Zespołu było spotkanie z Davidem Lynchem w sprawie współpracy. Tak spokojnego i otwartego człowieka brakowało na drodze rozpędzonych ludzi. Następnego dnia dowiedzieli się, że Lynch jeździł po Łodzi z Ich muzyką w odtwarzaczu. Podobało mu się…Kilka miesięcy po tym niezapomnianym spotkaniu z Angelo Badalaenti panowie ze SNOWMAN przeczytali w jednej z jego książek kilka przemyśleń, o których wspólnie rozmawiali…

I gdy myśleli już, ze nic więcej nie jest w stanie się wydarzyć…: Gdynia Summer Jazz Days, wyróżnienie na Festiwalu w Węgorzewie, zwycięstwo konkursu zespołów niezależnych „Młode Wilki 2005”, muzyka doediud Marcina Suszka, Globalbeat Festiwal, Polskie Radio – Minimax, Festiwal Malta, Festiwal Filmowy „Europrowincjonalia”… Nadszedł rok 2008, wszystko wskazuje na to, że najbardziej przełomowy w dotychczasowej karierze zespołu SNOWMAN. Występ na Festiwalu w Jarocinie, utwór Name Day! Piotr Stelmach wybrał na swoją składankę „OFFENSYWA 3”, „Lazy” pojawił się na składance „We are from Poland vol. 3” a „Combustion Lane” na składance „Alternativepop vol.1”. Wygrali konkurs Off Festiwalu i ONET.PL czego efektem był występ na głównej scenie drugiego dnia festiwalowego. Mają datę wydania pierwszego albumu „LAZY” – 20/10/2008. Mają mnóstwo energii i wiary w to co robią a to przynosi efekty. Jednak już myślą o tym co dalej…

http://www.myspace.com/snowmanpoland

start:20:00
bilety:10zl
----------
2.10.(CZWARTEK)
ATARI Party


/\TARI SOUNDYSTEM to jedyna impreza z oldschoolowymi grami video i muzyką elektroniczną. Tęsknisz za Pacmanem, Mario czy Jungle Boyem? Wpadnij do Saturatora by przenieść się w czasie i jak w latach '80 stracić trochę czasu na przechodzeniu kolejnych leveli. Muzykę na imprezie zapewnią warszawscy dj'e Greenjesus i Fau, grając między innymi 8bit, Dubstep, Jungle, UK Garage... nie zabraknie także muzyki granej z legendarnej konsoli Gameboy!

(+1)
Miejsce, w którym będzie można pograć na konsolach video z lat '80, konsole będą podłączone do małych telewizorków i zostaną rozstawione w jak największych odległościach od siebie.
Stroną muzyczną na górnym piętrze zajmie się znany warszawski dj Greenjesus, grający muzykę elektroniczną, między innymi 8bit, Jungle, Drum&Bass. O godzinie 24 Greenjesus zagra muzykę używając do tego legendarnego gameboy'a.

http://www.myspace.com/djgreenjesus

(-1)
Na dole panować będzie londyński klubowy klimat. O stronę muzyczną zadba Fau, grający między innymi Dubstep,UK Garage,Grime,Jungle,Drum&Bass.

http://www.myspace.com/fauszywie

plakat:
http://img262.imageshack.us/img262/4691/atarisoundsystemplakatmsp8.jpg

start:20:00
bilety:10zl (w przedsprzedaży w klubie 5zl)
----------
3.10.(piatek)
FRACTAL


start:21:00
bilety:10zl
----------
4.10.(sobota)
NO MORE

/post-punk/cold-wave/electroclash/koncert/Germany
http://www.myspace.com/nomoreremakeremodel

RISQUE

/electro/rock/alternative/koncert/Francja
http://www.myspace.com/risquemusicbarcelona

Anzelmo Hurricane

/electro/clash/disco-house/minimal/Italy

NO MORE
/post-punk/cold-wave/electroclash/koncert/Germany


NO MORE został założony w lecie 1979 przez Andy’ego Schwarz (wokal, gitara, bass), Tinę Sanudakura (klawisze), Christiana Darc (perkusja, wokale) oraz Thomasa Welz (bass, wokale) w Kiel, nadmorskim miasteczku w północnych Niemczech.

Od początku ich działalność oscylowała wokół (No)Wale, Dark/Gothic Underground, od EBM poprzez techno aż do electroclashu, za którego prekursorów można ich uznać. W roku 1982 zespół NO MORE nagrał undergroundowy hit Suicide Commando, który jak wirus rozprzestrzenił się w ciągu następnych lat bez względu na gatunki i scenę. Czy to w New Yorker Limelight, czy indie disco w Ruhrgebiet, na Paradzie Miłości w Berlinie, klubach techno w Tokio czy na Sonar Festival w Barcelonie... Suicide Commando jest grany wszędzie, remixowany m.in. przez takie gwiazdy jak DJ Hell czy Echopark (Torsten Stenzel, Moguai) i nie mniej popularny aż do dziś. "Utwór, który nie chce odejść. Kilka lat po tym jak ci Niemcy go nagrali, rozprzestrzenił się jak wirus i został kultowym klasykiem. Wirus rozprzestrzenia się nadal” (www.optimo.co.uk)

Po wielu zmianach personalnych i wydaniu 10” „A Rose Is A Rose”, NO MORE zdecydowali się na zmianę stylu w kierunku mieszanki dark wave z elementami orientalnymi. W roku 1986 zespół postanowił się rozejść, wkrótce po zakończeniu pracy nad albumem Hysteria. Dziesięć lat później Tina Sanudakura i Andy Schwarz podczas pracy nad albumem Remake/Remodel zdecydowali na dopisanie nowego rozdziału do historii NO MORE i obecnie pracują nad nową płytą.

http://www.myspace/nomoreremakeremodel

RISQUE
/electro/rock/alternative/koncert/Francja


RISQUÉ jest w istocie tym świeżym i dziwacznym dzwiękiem, który uderza w struny waszego serca, jak electro piorun! RISQUÉ to Nathalie i Huw, nowy, wibrujący, francusko – walijski duet, poślubiony sobie nawzajem i ich muzyce. Ich premierowy album ‘Tie me up tie me down’ ukazał się na początku 2008 w kultowym labelu Some Bizzare, we współpracy z Billie Ray Martinem, Amandą Lepore, Cazwell and The Ones z Nowego Yorku, Pravda z Paryża i znanym chyba każdemu Markiem Almondem! Na obfitość ich dźwięków składają się mocne i pewne rytmy wiodące, przekładane słodko egzotycznymi, eterycznymi wokalami. Głos Nathalie jest elektryzujący, tworzący w pewien sposób liryczną syntezę niewinności i zmysłowości. Co więcej, śpiewa ona zarówno po angielsku jak i francusku, emitując romantyczną paneuropejską aurę. Romantyczny związek tej pary, razem z ich muzyką, tworzy historię RISQUÉ. Poznali się na przepięknym skalistym wybrzeżu północnej Walii. Aby uciec przed anglo-francuską wrogością między ich rodzinami, uciekli w świetle księżyca do Las Vegas. Tam wzięli ślub, w małej kaplicy na zachodzie, gdzie ślub brał Elvis w filmie Viva Las Vegas. Jednak muzyka przyzywała ich z Europy, więc para wróciła aby zanurzyć się w zabawie na klubowo rave’owych scenach Paryża i Londynu.  W 2007 RISQUÉ grał koncerty po całej Europie (m.in. w Genewie, Barcelonie, Berlinie, Paryżu, Londynie oraz w Stanach (w San Francisco – Folsom Street Fair z Ladytron). W 2008 grają w Perpignan, w Atenach na Erotica Festival, w Wenecji, Amsterdanie, jak też zaszczycą nas wspólnym koncertem w warszawskim Saturatorze razem z No More z Niemiec.

http://www.myspace/risquemusicbarcelona

Anzelmo Hurricane
/electro/clash/disco-house/minimal/Italy


Anzelmo Hurricane - czego większość z was oczywiście nie wie - to jego kolejny pseudonim artystyczny. Poprzez image, jaki sobie narzucił, w krótkim czasie stał się ikoną seksu i zdobył szalone powodzenie na światowych parkietach, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Najprawdopodobniej największy wpływ na to miał brak rozpoznawalności zarówno jego samego, jak też znanych klubowych przebojów, niestety często puszczanych przez niego od tyłu, lub nie na tych co trzeba obrotach. W związku z tym, że pochodzi z Włoch, jego gorące electro-sety nasycone są mocnym basem, rozkładającym na łopatki nie tylko ladies, twardych macho-boysów, ale nawet głośniki w jedynym klubie, w którym zagrał. Możecie więc sobie pomarzyć, że będzie na tyle słabo, że posiedzicie sobie pod ścianą. Po nocnej zabawie z Anzelmo „Huraganem” nogi wejdą wam w dupę, a jeśli nie ruszy was jego muzyka, to GO!!! GO HOME leszcze!!!...

start:21:00
bilety:15zl
----------
5.10.(niedziela)
Pokaz filmu "Juma"


Jedyny taki pokaz w Warszawie. Najgłupszy offowy film w historii tylko w Saturatorze!

Mariusz "Cieniu" Cień szykuje się do swojego pierwszego skoku w życiu. Jako zakompleksiony licealista uważający się za intelektualistę, swoim dziwacznym zachowaniem odstrasza od siebie wszystkich normalnych ludzi. Wraz z jedyną osobą, która potrafi z nim wytrzymać, znerwicowanym sąsiadem Jerzykiem zbiera grupkę czterech indywidualistów. Cieniu, Jerzyk, Dresiu i Karolek - cała czwórka bez większej wiedzy o złodziejskim fachu, przygotowuje się do największego skoku stulecia, jaki mógł uroić się w głowie nastolatka.

- Z góry mówimy, że jeżeli spodziewają się państwo artystycznego kina w tym filmie tego nie znajdziecie. - tłumaczy reżyser Wiktor Kiełczykowski

- Znajdziecie za to kretynizm, idiotyzm i debilizm - śmieje się główny aktor Marcin Stankiewicz

plakat:
http://gfx.filmweb.pl/po/13/58/461358/7203348.3.jpg


O głupim filmie słów kilka

Juma - jest to określenie i zjawisko wieloznaczne:
1. zjawisko społeczne, polegające na dokonywaniu drobnych kradzieży, początkowo związanych z przemytem kradzionych przedmiotów, czyli kradzieże wykonywane przede wszystkim za granicą;
2. przedmiot pochodzący z kradzieży - współczesne znaczenie słowa po naturalnej ewolucji.

Czy wyobrażaliście sobie kiedyś jak powinien wyglądać napad stulecia, tytułowa „Juma”? Mariusz "Cieniu" Cień (Marcin Stankiewicz) wie doskonale i właśnie szykuje się do swojego pierwszego skoku w życiu. Jako zakompleksiony licealista uważający się za intelektualistę, swoim dziwacznym zachowaniem odstrasza od siebie wszystkich normalnych ludzi. Wraz z jedyną osobą, która potrafi z nim wytrzymać, znerwicowanym sąsiadem Jerzykiem (Tomasz Kołomyjski) zbiera grupkę czterech indywidualistów.

Jednym z nich jest jeden z największych kibiców Legi, łysy idiota o imieniu Dresiu Dresowski (Michał Płóciennik), który co rusz odnosi się do swoich korzeni rodzinnych, a zwłaszcza swoich mentorów - dziadków.

Kolejnym człowiekiem w „gangu” jest Karolek (Hubert Szklarski), kuzyn Cienia, z którym byłoby wszystko w porządku gdyby nie to, że jest uciekinierem z domu dla obłąkanych. Cała czwórka bez większej wiedzy o złodziejskim fachu, przygotowuje się do największego skoku stulecia, jaki mógł uroić się w głowie nastolatka.


Jak to się wszystko zaczęło... - narodziny idiotyzmu

Marcin Stankiewicz poznał Wiktora Kiełczykowskiego podczas realizacji swojego poprzedniego filmu "Kundle", który miał być tylko pierwszą częścią tzw. "duble future", na który składać się miały filmy Stankiewicza i Kiełczykowskiego. Do realizacji "Hycli" (bo tak miał nazywać się film Kiełczykowskiego), jednak nie doszło, a "Kundle" stały się odrębnym projektem.

- Jednak dzięki temu, poznałem Kiełczykowskiego. Cholernie dowcipny, inteligentny, a zarazem kretyński. Taki jak ja. - wychwala Stankiewicz - Wiedziałem, że prędzej czy później i tak coś zrobimy wspólnego. Pół roku później zaproponowałem Wiktorowi współpracę. Chciałem z nim zrealizować jakiś prosty projekt, gdzie na jego barkach miała spocząć odpowiedzialność reżyserska. Gdyż ja chciałem, tym razem, sprawdzić się od strony aktorskiej. - kontynuuje

Kiełczykowski zaczął szukać pomysłu na fabułę.

- Usłyszałem w radiu informacje o napadzie na sklep sieci „Biedronka” który przydarzył się niedaleko mojego domu. Z news’a wynikało że napad był jedną wielką przestępczą kpiną że przestępcy nawet użyli plastikowych pistoletów żeby sterroryzować obsługę. Był to tak kuriozalny napad że świetnie nadawał się na film komediowy. - mówi reżyser

- Od razu mnie zaraził tym pomysłem. Historia była tak banalna i absurdalna, że natychmiast kazałem mu się zabrać za pisanie scenariusza. - emocjonuje się Marcin Stankiewicz

Prace nad scenariuszem trwały od połowy maja do czerwca.

- Od początku traktowaliśmy scenariusz tylko jako bazę, której będziemy się luźno trzymać. - tłumaczy Kiełczykowski - Wiedzieliśmy, że wiele żartów urodzi się na planie lub wyniknie z "chemii" między aktorami. Marcin bardzo nalegał by niektóre sceny polegały na improwizacji. Zgodziłem się na ten eksperyment.


Debilizm zaawansowany

Marcin Stankiewicz mówi: "Już na etapie scenariusza wiedziałem, że film, nad którym właśnie pracowaliśmy, będzie najgłupszym projektem jaki miałem okazję kiedykolwiek zrealizować. Jednak to, co zobaczyłem później w montażu, przeszło moje wszelkie wyobrażenia."

Wiktor Kiełczykowski dodaje: "<<Juma>> z założenia miała mieć trywialną fabułę, schemat ściągnięty z najstarszych filmów z gatunku: heist. Historia ta, bowiem, była tylko pretekstem do ukazania relacji między czterema, skrajnie różnymi osobami."

Marcin Stankiewicz wtrąca: "Tak naprawdę, śmieszy mnie pojęcie - fabuła. Ten film tego nie ma. To zlepek absurdalnych dialogów, które prowadzą powoli akcję do przodu. To jest właśnie tzw. kino - gadane. Gdzie bohaterowie kończą dialog, tylko po to, by zmienić otoczenie i dalej móc rozmawiać. Z tą różnicą jednak, że u nas nie rozważają nad sensem życia, a np. zastanawiają się nad tytułem piosenki jaką napisał Jacek Cygan"

Michał Płóciennik kontynuuje: "Pamiętam gdy kręciliśmy pierwszą scenę z moim udziałem. Byłem na tyle zestresowany, że tekst, który opanowałem pamięciowo uciekł mi z głowy. Nie chcąc wstrzymywać zdjęć, zacząłem coś wymyślać na poczekaniu. Spojrzałem ukradkiem na Wiktora, a ten ledwo powstrzymywał się od śmiechu. I tak zacząłem budować postać Dresia po swojemu."

Wiktor Kiełczykowski tłumaczy: "Już na początku zdjęć ustaliliśmy z Marcinem, że nie trzymamy się sztywno scenariusza, traktujemy go tylko jako fabularną podstawę, w której są wypisane wszystkie zwroty akcji. Oczywiście nie jest to tak, że wszystko było wymyślane na planie. Wiele śmiesznych gagów było już w skrypcie. Tak samo zarys postaci. Aktorzy po prostu jeszcze bardziej charakteryzowali swojego bohatera."

Marcin Stankiewicz kończy: "Ten film jest tak specyficzny, ma tyle nieścisłości, ale widz to i tak wybacza i się cieszy, bo wie, że ten film trzeba oglądać z przymrużonym okiem, a nawet dwoma. Wtedy przynajmniej nie widać dobrze mojej brzydkiej twarzy... Chyba najsłabszego punktu całego filmu"

Wiktor Kiełczykowski komentuje: "Najsłabszym punktem filmu był mój brzuch, ale pracuje nad nim, to w Jumie 2 będzie już lepiej."

Marcin Stankiewicz śmieje się: "A no tak, zapomniałem o nim. Chociaż... myślę, że możemy postawić moją twarz z twoim brzuchem na równi.

(śmiech)

Wiktor Kiełczykowski: "Ale ty już z twarzą nic nie zrobisz"

(śmiech)


Wywiad z najgłupszym reżyserem...

Skąd wziął się pomysł na ten film?

Pomysł na film powstał podczas długich rozmów z Marcinem. Był już zaawansowany Maj, a my na początku wakacji chcieliśmy coś nakręcić. Pewnego ranka kiedy wstałem, usłyszałem w radiu informacje o napadzie na sklep sieci „Biedronka” który przydarzył się niedaleko mojego domu. Z news’a wynikało że napad był jedną wielką przestępczą kpiną że przestępcy nawet użyli plastikowych pistoletów żeby sterroryzować obsługę. Był to tak kuriozalny napad że świetnie nadawał się na film komediowy. I tak powstał pomysł. W oryginalnym scenariuszu była nawet scena w której główny bohater wpada na pomysł napadu stulecia właśnie słuchając tej informacji w radiu.

Jak Pan wybierał obsadę?

Obsada do ostatniej chwili nie była całkowicie pewna, jedynie Marcin Stankiewicz od początku był obsadzany w głównej roli i pod niego ją pisałem. Tomek Kołomyjki który zagrał Jerzyka, jest moim długoletnim przyjacielem, z którym grywałem na scenie. A po za tym on wchodzi bez zastanowienia w każdy mój pomysł, nawet jakby to był lot na marsa. Natomiast Hubert Szklarski i Michał Płóciennik, zostali dobrani tydzień przed rozpoczęciem zdjęć. Hubert to mój sąsiad z osiedla, z którym wcześniej nie znałem się zbyt dobrze, ale wiedziałem że jest duży i „misiowaty”. Stwierdziłem że taka fizyczność genialnie pasuje do postaci psychicznego „Karolka”. Michał także pasował genialnie do roli Dresia, i świetnie znalazł się przed kamerą bez żadnego przygotowania aktorskiego.

Czy od początku wiedział, Pan, że również zagra jedną z głównych ról?

Nie. Moja postać miała być jedynie postacią epizodyczną i tak było napisane w scenariuszu. Niestety podczas kręcenia filmu dwóch profesjonalnych aktorów, którzy mieli grać w scenie napadu wykruszyło się. Nie wiedząc co zrobić, stwierdziliśmy że moja epizodyczna postać jest na tyle zabawna że może pojawić się w napadzie i porobić zamieszanie.

Film jest po części improwizacją, jak wyglądał scenariusz na papierze?

Różnie to z tym scenariuszem bywało. Niektóre sceny są zrobione od deski do deski tak jak były napisane, inne są kompletną improwizacją. W filmie pokazujemy tylko 4 dni z przygotowań do napadu. W scenariuszu był jeszcze jeden dzień, który nakręciliśmy, ale zrezygnowaliśmy z niego w montażu z powodu, że tam było za mało grepsów a improwizacja nie wyszła zbyt dobrze. Przede wszystkim aktorzy improwizując w pewnym sensie trzymali się oryginalnego scenariusza. Grepsami dążyli do pewnych fabularnych zwrotów akcji, przez co film trzyma się jakoś kupy.

Jak można nazwać tę komedię?

Tak jak ją reklamujemy „Najgłupszy film polski”. Nie możemy się oszukiwać i mówić że zrobiliśmy dzieło. Jakbyśmy go nazwali „Najlepsza komedia roku” to byśmy wyszli że jesteśmy jak Olaf Lubaszenko. W tym filmie oczywiście wielu rzeczy można się doszukać – aluzji politycznych, nawiązań do naszych zachowań z codziennego życia, relacji ludzkich. Dzięki tak dobrze zarysowanym postaciom, stworzyliśmy debilny film o relacjach czterech skrajnie różnych ludzi, którzy może znaleźli się w absurdalnej sytuacji to fakt, ale sami nie są absurdalni, są po prostu tacy jak my wszyscy, tylko przerysowani. Po za tym świat jest debilny, wiec film o nim też powinien być debilny.

Jak się pracowało ze specyficznym filmowcem niezależnym - Marcinem Stankiewiczem?

Pracowało się bardzo dobrze. Znaczy mieliśmy kilka sporów o wygląd całego filmu, ale zawsze jakoś udawało się nam dojść do kompromisu. Ważną sprawą jest to że umiemy się nawzajem rozśmieszyć a to podstawa dobrej współpracy przy komedii. Trzeba nadawać na tych samych falach.

Jak udało się Panu namówić, by przed kamerą wygłupiali się nie tylko aktorzy-amatorzy ale również profesjonaliści?

Jak już wcześniej mówiłem w filmie powinno zagrać czterech profesjonalnych aktorów, udało nam się namówić tylko dwóch. Pani Dorota Bierkowska to aktorka do której uczęszczałem na warsztaty teatralne. Poprosiłem ją o tą przysługę i całe szczęście się zgodziła. Jurek Raszkowski natomiast to znajomy z kabaretu, który mieszka niedaleko mnie wiec po prostu przyszedł, zagrał i wyszedł.

Jak się podobała praca na planie? Będzie Pan ją miło wspominać?

Było to najfajniejsze 7 dni w moim życiu. Bawiłem się świetnie i czułem się po prostu jak w gronie dobrych przyjaciół. Praca na planie to dla mnie wielkie wydarzenie i zawsze pierwszy wstawałem pełen wigoru i nadziei, że ten dzień zdjęciowy będzie wspaniały i nakręcimy super-zabawne sceny które dadzą dużo frajdy widowni. Mam nadzieje że kiedyś spotkam się z tą samą obsadą na planie jakiegoś innego filmu.


O kretynach co "dzieło" to stworzyli...

Wiktor Kiełczykowski - Twórca filmów i spektakli offowych. Urodził się w Warszawie. W wieku 12 lat zaczął interesować się kinem i teatrem co pozostało mu do dziś. Jest współtwórcą stowarzyszenia „F-art” grupy stworzonej z myślą o pomaganiu artystom offowym w realizacji ich projektów. Należy do trupy teatralnej „Klub Młodych Twórców”, z którymi zdobywał już wiele nagród i Kabaretu "Menażeria". W 2008 roku odebrał nagrodę za najlepszą rolę na festiwalu teatralnym BOK 2008, w spektaklu „A to polska właśnie”. Jego pierwszym projektem filmowym była „Juma”, komedia nazywana przez samego twórcę „najgłupszym filmem w Polsce”. Jego drugim projektem jest „Człowiek we mgle – preludium”, krótkometrażowy film opowiadający historię pewnego detektywa zaplątanego w różne afery, nie tylko kryminalne.

Marcin Stankiewicz (tak naprawdę: Martin Konstanty Stankiewicz) - "Enfant terrible" polskiego offu i życiowy dziwak. Zasłynął z ciętego języka na temat innych niezależnych filmów. Jego znaki rozpoznawcze to niewyszukany humor, kpina ze wszystkiego i ogromna irytacja "światka offowego". Urodził się w Kanadzie, dokładniej w Toronto, pod koniec 1990 roku, choć gdyby jego mama się nie pośpieszyła byłby o rok młodszy. W wieku 8 lat nakręcił swój pierwszy film, później nałogowo zaczął kręcić ruchome klipy (nawet ojca w toalecie, tylko po to by coś kręcić). Jest założycielem niezależnej grupy filmowej "Standby”. W 2006 roku napisał scenariusz oraz zagrał główną role w spocie reklamowym sieci komórkowej Orange – POP.

Jakub Zielina - instrumentalista tworzący utwory utrzymane w stylistyce etno, transu oraz rocka alternatywnego. Żmij, bo taki ma pseudonim artystyczny, ma na swoim koncie występy w wielu prestiżowych klubach oraz festiwalach (min. na Jurassic Rock Festival, Jarmark Dominikański w Gdańsku). Uczestniczył w transmitowanych przez telewizję publiczną koncertach w ramach festiwalu "FAMA" w 2005 i 2006. W 2007 udało się mu zrealizować własny projekt muzyczny Evvive l’arte – hołd złożony poecie Kazimierzowi Przerwa – Tetmajerowi. Utwór "Rodeo" został wykorzystany w telewizyjnej kampanii reklamowej jednej z telefonii komórkowych, zaś teledysk emitowany był przez stację Mtv. Żmij występował na koncercie towarzyszącym wyborom "Miss Małopolska 2006".

----------
9.10.(czwartek)
SKURCZ
/rock/koncert/Warszawa


Skurcz to trójka młodych twórców. Kapela powstała w 2003 roku z inicjatywy Tla ( gitara, wokal) i Tokary( perkusja). Do składu po krótkim czasie dołączył Zając( bas), który to opuścił kapelę zaraz po nagraniu Epki wyprodukowanej przez Sidneya Polaka.

W 2006 roku, w efekcie kilkumiesięcznych prób powstaje w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie pierwsza płyta Skurcza "Mixy remixy premixy", która to rozeszła się w 200 egzemplarzach- przy praktycznie zerowej promocji.

Materiał z tej płyty spotyka się z przychylnym przyjęciem na koncertach (m.in przed T.love, Pogodno, Happysad, L. Stad) wśród fanów, jak i dobrymi recenzjami muzyków ze sporym stażem (Muniek, Olaf Deriglasoff). "20 lat później" i "Piosenkę o narkotykach" do dziś można usłyszeĆ na antenie Radia Kampus, tak jak i nowy singiel "Zastanów się".  Po wielu przetasowaniach, w 2008 roku do zespołu dołącza Alfonso, wnosi on świeżego ducha. Powstają nowe kompozycje, których efektem jest Promo nagrane w kwietniu 2008. Alfonso rezygnuje, ale pojwia się nowy basman Moraś (gitarzysta Kochanków Gwiezdnych Przestrzeni). Chłopaki pracują konsekwentnie na własny styl, nie starając się sugerować tym, jak wygląda warszawska, polska czy europejska scena. Oczywiście wpływ współczesnej muzyki wkrada się podświadomie w to, co grają, ale ich ambicją jest mieć własny język muzyczny.

http://www.myspace.com/skurczband

start:20:00
bilety:6zl
----------
10.10.(piatek)
City Surfer Czeski Wieczór

miss ucentou
http://www.myspace.com/missucentou
Popper-C
ttp://www.myspace.com/poppercee
Maxík je Hollar
http://www.myspace.com/maxikmaxik
dMIT.RY is City Surfer
http://www.myspace.com/dmitrij
start:21:00
bilety:10zl
----------
11.10.(sobota)
AM RADIO


start:21:00
bilety:10zl
----------
13.10.(poniedziałek)
The Spouds
/alternative/post punk/shoegaze/koncert/Warszawa


Skład „the Spouds” zaczął formować się w połowie 2007 roku. Po licznych zmianach składu zespół zadebiutował w czerwcu 2008 roku na deskach „Saturatora”. „Spoudsy” tworząc muzykę gitarową stają w opozycji zarówno do warszawskiej sceny indie, jak i popłuczyn po „Comie” i „happysad”. W swojej muzyce mieszają post-punkowy chłód z post-rockowymi odjazdami, showgazingowe brzmienia z psychodelicznymi pejzażami, a pomiędzy swoje utwory często wplatają pełne podskórnego napięcia improwizacje. Jest im równie blisko do eksperymentów „Slint” i energii „sonic youth”, jak do melancholii „Interpol”. W obrębie jednej piosenki potrafią przejść od apatii do skrajnej euforii. „the spouds” za cel wyznaczają sobie docieranie do muzycznych i emocjonalnych granic.

http://www.myspace.com/thespouds

start:20:00
bilety:5zl
----------
14.10.(wtorek)
BIRTH!
/experimental/electro/punk/Los Angeles/USA


http://www.myspace.com/thisheadisforburning

start:20:00
bilety:10zl
-----------
16.10.(czwartek)
DRUMMIN' JAMMIN

We wrześniu Drummin Jammin hucznie świętowało otwarcie drugiego sezonu jamowego wraz z blisko trzystoma klubowiczami, którzy nieugięcie ani przez chwilę nie pozwolili muzykom snującym szalone improwizacje do połamanej nuty na minutę wytchnienia. Kontrabas, pad perkusyjny SPDS, didgeridoo, bongosy, skrecze i beatbox przepełniały przestrzeń muzyczną drum’n’bass, jungle i dubstepu.

16 października organizatorzy (kolektywy AD!HD i Bass Brigade) zapraszają na splot tych gatunków muzycznych z reggeae’ującym wokalem, skrzypcami i beatboxem.
Ponownie szykuje się dużo dobrej muzy, genialnych improwizacji, pozytywnej i energetyzującej atmosfery. Drummin Jammin jest pierwszą w Warszawie sesją muzyczną łączącą DJskie mixy muzyki drum’n’bass, jungle oraz dubstep z instrumentalnymi i wokalnymi improwizacjami. Wystąpią DJe: mi-ka (AD!HD), Kwazar (Bass Brigade), I/O (AD!HD) oraz Anya (Jah Dollz Crew), Pejot (Projekt Hałas) oraz Grzegorz Gadziomski. Ja zwykle, szykujcie się na prawdziwą ucztę dla ciała, duszy i zmysłów...ucztę muzyczną odkrywającą urok fuzji połamanej elektroniki w wymiarze wokalno-instrumentalnym.

Muzycy:

Anya [Jah Dollz Crew] – Anjah znana również jako Anya, wokalistka pierwszego polskiego w pełni rozkręcanego przez laski sound systemu - Jah Dollz. Od czterech lat leniwie lawiruje na scenie reggae/ragga/dacehall nie rezygnując ze swej miłości do rootsów, wciąż próbuje przekonać laików, że dziewczyny kumają raggamuffin. Jako entuzjastka passa passa ("Tak jest, kochanie, lubisz to!"), uwielbia atmosferę gorących bashmentów osadzonych w polskich realiach i spontanicznych działań co owocuje przekonaniem, ze słucha się jej równie przyjemnie co ogląda. Przekonali się o tym bywalcy polskich festiwali - Reggaelandu, WrocLove Summer Stage, Ostróda Reggae Festival, jak i mniejszych potańcówek w wielu miastach Polski u boku czołówki polskich sound systemów i zespołów. Ostatnio wraz z KaCeZetem, w kawałku "Burn in love", który znalazł się na polskim labelu wytworni Rial Agony "Bless Ya Riddim" serwuje próbkę swoich możliwości zapowiadając o wiele więcej. Dodatkowo jako członkini praskiego soundu Stary Stragan, zaprzedała dusze i serce, rootsom i dubom. Sporadycznie wspiera Soulful Party soundsystem, projekt aktywujący się z potrzeby zagrania szalonej imprezy, wyłamującej się nieco z kanonu reggae bibek, zapodając zarówno kiczowe, przypalowe, wszystkim-dobrze-znane kawałki a wszystko to panierowane w soulu i r'n'b. "We wszechstronności siła" - jak sama mawia. "Jestem tworem nie do końca artystycznie ukształtowanym i serio nie uważam by ten proces miał się wkrótce zakończyć. Muzycznie chce dojrzewać powoli i najważniejsze, ze mam na to czas."

Pejot [Projekt Hałas] - Zaczął beatboxować w 2003 roku. Jest założycielem Projektu Halas, zagrał wiele koncertów w większości warszawskich klubów. Zdobył 3 miejsce na WBW Polish Beatbox Battle 2006 ex aequo z Wigiem, oraz 1 miejsce na Bruk Beatbox Battle 2007. Amatorsko pisze teksty, oraz robi muzykę. Jest także członkiem labelu 16 wersów. W jego beatach słychać połamane jungle, reggae, dance hall oraz rap

Grzegorz Gadziomski – czyli skrzypek prosto z dachu. Muzyczny pracuś, występuje w wielu kapelach, potrafi grać od zmierzchu do świtu, a przy tym nie stroni od improwizacji. Uczeń Warszawskiej Akademii Muzycznej oraz Akademii Filmu i Telewizji. Świeżutki towar eksportowy jammingu.


zagrają:
MUZYCY:
ANYA [wokal]
PEJOT [wokal - beatbox]
GRZEGORZ GADZIOMSKI [skrzypce]
DJs:
MI-KA [AD!HD]
I/O [AD!HD]
KWAZAR [Bass Brigade, Respecta.pl]


Linki:
www.myspace.com/drumminjammin
www.myspace.com/aanjah
www.myspace.com/pejotbbx
www.myspace.com/i_slash_o
www.myspace.com/djkwazar
www.myspace.com/dj_mika
www.myspace.com/adhdgroup
www.saturator.art.pl


start:21:00
bilety:10zl
-----------
17.10.(piatek)
PORNO PIP PUNX vol.V

NOISY PIG
/electro/comedy/pop punk/Germany/

http://www.myspace.com/noisypig

start:21:00
bilety:10zl
----------
18.10.(sobota)
RGBoy
/game boy/casio/atari/visuals/PL


"What would Super Mario hear and see if he was on speed and lsd"
Nie dowiemy się tego na pewno, ale RGBoys na pewno zawiodą Was blisko tego stanu. Chłopaki tworzą niesamowite dźwięki i melodie przy pomocy Gameboy'ów i oldschoolowych keyboardów Casio. Połączenie ich z pikselowymi animacjami obudzi w Was tęsknotę za Waszym starym, dobrym Nintendo, Atari czy Commodore. Spodziewajcie się skondensowanego retro-ataku dźwięku i obrazu.

RGBoys to:
*Piotr Ceglarek*Ronnie Deelen*JD Video
*Jan Dybała*DJ/VJ, student katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Doświadczenia płynące z grania muzyki elektronicznej połączył z opracowanym przez?siebie systemie grafiki cyfrowej „VRGB" i od roku jako VJ wspiera sety DJ-skie i live acty DJ Hrd i DJ Chine (Miediawave, Off Festival).

http://www.myspace.com/wearergboy

CLAPHAM SOUTH
/alternative/down-tempo/electro/PL

Zespół "Clapham South" to trzy osoby:

Anna Wojtaszek - (vocal, teksty)

Śpiewać nauczyła się biorąc indywidualne lekcje metodą SLS u Pauliny Kujawskiej oraz Agnieszki Wilczyńskiej. Nieprzeciętna barwa głosu, silnie rozwinięta wyobraźnia muzyczna oraz osobowość to jej główne atuty. Ponadto doskonały kontakt z publicznością, którą potrafi wręcz zahipnotyzować podczas występu live.

Grzegorz Bednarski - (groovebox , gitara akustyczna , syntezator, kompozycje)

Muzyk, kompozytor, aranżer, założyciel CLAPHAM SOUTH . Muzyka to dla niego radość w czystej postaci. Swoim entuzjazmem i pomysłowością wprawia wszystkich w doskonały nastrój. Jego kompozycje są przejrzyste, lekkie, naładowane pozytywna energią, którą publiczność przyswaja już po pierwszych minutach koncertu

Paweł Stawarz - (malletkat- elektrowibrafon)

Absolwent Wydziału Jazzu w Katowicach. Wibrafonista, improwizujący eksperymentator, otwarty muzycznie: jazz, folk, rock, pop, soul, hip-hop. Brakujący element Clapham South, człowiek o wewnętrznej żarliwości i niespotykanej pasji. 99% przestrzeni w jego głowie zajmuje muzyka. Współpracuje z czołówką polskiej muzyki m.in. Robert Brylewski, Jan A.PKaczmarek,Zbyszek Łowżył, Patryk Zdebik, 52UM - ( Marcin Macuk, Dj Cybuch i DJ Electrojack)

Wspólnie tworzą muzykę łączącą idee avant popu z electro chillout. Początki grupy sięgają marca 2006 roku, ale ostateczny skład zespołu ukształtował się latem 2007 roku. Zespół - oprócz koncertów - wystąpił m.in.: w warszawskim klubie M 25 podczas premiery książki autorstwa Marcina Stachonia pt. „Syf” oraz na festiwalu „Elektrowóz” (muzyczny pociąg relacji Katowice-Kraków). 24 lutego 2008r. CLAPHAM SOUTH był gościem dwugodzinnej audycji "Fabryka Nostalgii" w krakowskim "Radio Bez Kitu".(www.interia.fm) . Do tej pory występowali min. przed „HEY” i Moniką Brodką. Wspólnie grali również z " Skinni Patrini", "Me Myself & I" czy "Dick4Dick". 5 lipca w TV Silesia zespół udzielił wywiadu i zaprezentował na antenie swoja kompozycje „The Ring” . 13 lipca Clapham South zagrało na głównej scenie podczas SLOT ART FESTIWAL w Lubiążu k/Wrocławia (http://www.slot.art.pl/index.php?D=22).

http://www.myspace.com/claphamsouth

start:21:00
bilety:10zl
----------
19.10.(niedziela)
JACK INPUT
/alternative/psychedelic/post punk/koncert/Warszawa


pierwszym sukcesem było to, że po długich poszukiwaniach spotkali się wreszcie ludzie, którzy chcą tego samego. Istnieją od początku 2008 roku. Pierwsze kompozycje pamiętają jeszcze początków wspólnego grania Anki i Piotrka ponad rok temu ale dopiero pojawienie się pomysłowego Maćka i cierpliwego Łukasza dało zadowalający efekt. kolejne miesiące przyniosły nowe aranżacje a z dziecięcego kuferka wygrzebany został tajemniczy instrument który zapisał się w najnowszej historii zespołu. Fakt ten niebawem zostanie uwiecznione na pierwszym materiale demo.

http://www.myspace.com/jackinputmusic

start:20:00
bilety:5zl
----------
22.10.(sroda)
Sexual Earthquake In Kobe
/electro/post punk/Paris/France


These three young humanoids enjoy playing dirty guitarless rock'n roll and turntableless electro to remind you of the decadent good old days. Their shining faces have been around France's dark places, playing gigs which surprised many. Post Punk of the 3000s? Futuristic? Wrong! They're just here to make you dance! In their live sets, they share their joy and madness, in an unexpected mix. A priori unpretentious: not much equipment (only a beat box, a keyboard, a bass guitar and a microphone), their contagious energy soaks the audience, who can't resist the rhythm… Song after song!
More sounds and videos :

http://www.myspace.com/seik

start:20:00
bilety:10zl
----------
23.10.(czwartek)

Ever Since The Lake Caught Fire
/indie/rock/alternative/progressive/koncert/(UK)


Angielska prasa pisze o nich jako o godnych następcach Fugazi. New Musical Express określił ich brzmienie jako miks wczesnego Sonic Youth z późnym At The Drive In okraszony poruszającym noisem. Pochodzą z Newcastle i mają już na swoim koncie koncerty z takimi zespołami jak Forward Russia, Kubichek!, The Longcut, The Cooper Temple Clause. ESTLCF to indie, które nie boi się hałasu. Post-punkowa energia przetykana jest chwytliwymi melodiami i epickimi wstawkami. Ich single są często grane przez indie-rockowe audycje w radiu BBC. Steve Lamacq – radiowy guru – upodobał sobie ich debiutancki singiel „A Fire Born In Dallas".

http://www.myspace.com/lakecaughtfire

Searching For Calm
/alternative/post punk/emo/koncert/Sosnowiec/PL

Wybuchowa mieszanka alternatywy, noise'u i punka. W muzyce tego kwintetu z Sosnowca, melancholia łączy się z niepokojem i agresją, brudne, hałaśliwe riffy z pięknymi harmoniami, a krzyk z melodyjnymi partiami wokalnymi. Twórczość zespołu przypadnie do gustu wszystkim, którzy lubią nieszablonowe pomysły i świeże podejście do muzyki. Searching For Calm ma na swoim koncie liczne koncerty, zarówno w Polsce (poza wieloma klubowymi takźe występ np. na Off Festiwalu) jak i za granicą (między innymi w Londynie oraz na czeskim festiwalu organizowanym przez największy muzyczn-społecznościowy portal Bandzone.cz). Ich debiutancka płyta zyskała uznanie zarówno dziennikarzy jak i środowiska muzycznego.

http://www.myspace.com/searchingforcalm

start:20:00
bilety:10zl
----------
24.10.(piatek)
Virgin$ deluxe edition
http://www.myspace.com/virginsdeluxeedition


start:20:00
bilety:10zl
----------
25.10.(sobota)
Dirty Discotheque


start:21:00
bilety:10zl
-----------
26.10.(niedziela)
JUTRO WAM POWIEMY
/rock/pop/koncert/Warszawa


Zespół powstał dzięki wspólnym zainteresowaniom Tomka Kawy i Michała Wilanda, którzy w maju 2006 w murach warszawskiego 4 LO nawiązali współpracę i zabrali się za werbowanie członków zespołu. W chwili obecnej Jutro Wam Powiemy to „efekt kolaboracji pięciu niezwykle uzdolnionych ludzi”: Łukasz Kubuj (wokal), Tomasz Kawa (perkusja), Michał Wiland (gitara), Maciej Matuszewski (gitara basowa) oraz Szymon Kwiatkowski (gitara). Mimo, że każdy z nas ma swoje własne inspiracje, to całą piątkę łączy miłość do pięknych akordów i chwytliwych melodii. Nieustannie pracując nad własnym stylem, oscylujemy gdzieś pomiędzy gitarowym popem R.E.M. czy Big Star, piosenkami Billiego Joela, a brytyjską sceną indie rockową.Dlatego wydaje się, że nie da się odzwierciedlić słowami tego klimatu, a najlepszym sposobem na doznanie pozytywnych brzmień jest po prostu przybycie na nasz koncert. Od początku 2008 roku zespół zagrał już kilka koncertów w Warszawskich klubach i szkołach. W marcu wystąpiliśmy na płockim festiwalu piosenki studenckiej ”Katorga” Pełni energii i świeżych pomysłów szukamy nowych muzycznych wyzwań.


http://www.myspace.com/jutrowampowiemy

start:20:00
bilety:5zl
----------
31.10.(piatek)
-----------

komentarz[0] |   Drukuj stronę   Wyślij znajomenu   Wykop imprezę Wykop imprezę
»
© Copyright - wszelkie prawa zastrzezone.
Kopiowanie powyzszego tekstu w calości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

» Komentarze do "Klub Saturator - październik 2008"

info
Jeszcze nikt tego nie komentowal, moze Ty to zrobisz...


podaj: imie
e-mail
temat
treśc
Pozostale znaki :  / 600
treść z obrazka:

 

   Polecane imprezy klubowe
PULLOVER w Klub...
2008-12-04 20:00:00

Sweet Vibes!...
2008-12-05 00:00:00

Poznan All Star...
2008-12-05 20:00:00

Archiwum Bitu @...
2008-12-05 20:00:00

Sweet Vibes! @ ...
2008-12-05 21:00:00

Black Frajdej @...
2008-12-05 21:00:00

   Events
Essence Festiva...
2008-12-06 22:00:00

Pure Prague - A...
2008-12-20 20:00:00

I Love New Year...
2008-12-31 18:00:00

TOXICATOR @ Hal...
2009-01-31 20:00:00

Trance X-plosio...
2009-02-14 19:00:00

    Zdjęcia z imprez

enHouse 2008 - 1/2 (384)

images

Armin Only Polska 2008 (236)

images

Global Nation 2008 @ Targi Kielce (239)

images

Mayday Polska 2008 - Reflect Yourself - 2/2 (143)

images

Sensation Polska 2008 (310)

images

Konferencja Prasowa @ Sensation Polska 2008 (44)

images
    Partnerzy
Współpraca | Logotyp | Informacje o serwisie | Regulamin | Polityka prywatności | Reklama | Kontakt
© Serwisy.WME.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Statystyki